Nie skaczę na główkę, tylko się przyglądam. Nie pędzę do przodu, tylko obserwuję. Bycie poza głównym nurtem bywa trudne, ale daje ogromną przestrzeń do przemyśleń.
Blog > Komentarze do wpisu

Jurij Andruchowycz myśli o Europie, Dorota Masłowska mówi o jajkach w pociągu

Konkrety:

Po dwumiesięcznym, bezowocnym stypendium literackim w Warszawie ponownie jestem w Krakowie. Nie na długo, bo za chwilę Wszystkich Świętych, czyli Poznań, a potem wakacje, czyli prawdopodobnie Węgry.

Życie hotelowe to więcej snu, wielodaniowe śniadania w jadalni albo kontynentalne do łóżka, brak gotowania, poirytowany żołądek i dodatkowe kilogramy. Życie domowe to więcej sprzątania, nerwowe poranki, do pracy pod górkę, ale też kuchnia do dyspozycji. W ostatnim tygodniu trochę się w kuchni wyżyłam - zupa z mięsa mielonego i fasolki, makaron z sosem z kaparów i soczewicy oraz kotlet jajeczny. Marzy mi się jeszcze wątróbka z jabłkiem i ciasto dyniowe z białą czekoladą, ale kiedy patrzę na miejsce, gdzie jeszcze rok temu była talia, nie wiem czy to dobry pomysł.

Wczoraj w ramach obiadu byliśmy z dziennikarzem muzycznym w Fabryce, gdzie odbywało się coś w rodzaju kiermaszu krakowskich knajp. Zjedliśmy zupę kurkową z Warsztatu, gulasz, curry z Kury, namiastkę hamburgera z Love Krove, koktajl bananowy z nutellą, brownie oraz lody.

Bełkot:

Na urodziny bardzo wzbogaciłam się o książki. Charlotte Roche, E.L. James, biografia Szymborskiej, Andruchowycz, Vargas Llosa, Ostachowicz, a przecież nadal czytam biografię Mikołajskiej i w sumie nie skończyłam Norwegian Wood. W ramach przerwy od zaległości przeczytałam Moskoviadę (i napisałabym, że to Ulisses w świecie Mistrza i Małgorzaty, ale to byłoby nadużycie, bo nie przeczytałam Ulissesa i pewnie nie przeczytam go już nigdy, co najwyżej przejrzę i doczytam opracowanie) oraz Wilgotne miejsca, a także miliony wywiadów z Masłowską i teraz już kompletnie wszystko się mi miesza, Masłowska z osobami żyjącymi w realu, Helen z Wilgotnych miejsc z Anastazją z 50 twarzy Greya, które linijka po linijce próbuję zmęczyć po angielsku, a jakby tego było mało książkę pisze przecież Sasha Grey i nie jest to książka o Greyu, dziennikarz muzyczny był na jej sponsorowanym przez Ministerstwo Kultury koncercie, porno, muzyka i literatura łączą się tak, że już nie sposób niczego od siebie odróżnić. Nie, nie przeczytam najnowszej Masłowskiej, nie potrzebuję oglądać lustrzanego odbicia mojego strumienia świadomości, to nie będzie oczyszczenie, tylko grzęźnięcie w bagnie bełkotu.

Rzeczywistość:

Spadł dzisiaj śnieg. Kończy się festiwal Conrada i Targi Książki. Obejrzałam nowego Bonda.

Wyłączam komputer i siadam na fotel czytać.



niedziela, 28 października 2012, tennesee

Polecane wpisy